Header

Thumb_wide_irka
Aktualności

Relacja z 5 i 6 dnia PGNiG Transatlantyk Festival Łódź 2016

Czego Krzysztof Kieślowski nigdy nie zdradził Irène Jacob i dlaczego Quentin Tarantino to scenarzysta inny niż wszyscy? Tego dowiedzieliśmy się w ostatnich dniach na Transatlantyku. Działo się naprawdę sporo!
W poniedziałek Irène Jacob aż dwukrotnie spotkała się z widzami Transatlantyku. Najpierw, o godzinie 13.00, w Hali TV łódzkiej Filmówki aktorka opowiedziała o swojej współpracy z Krzysztofem Kieślowskim (która obejmowała dwa filmy: "Podwójne życie Weroniki" oraz "Trzy Kolory: Czerwony"), a później, po seansie "Weroniki" w kinie Helios Sukcesja, przybliżała licznie zgromadzonej widowni kulisy powstania tego kultowego obrazu. Dowiedzieliśmy się m.in. tego, że Krzysztof Kieślowski nigdy nie zdradził Irène Jacob znaczenia ostatniej sceny filmu, choć wielokrotnie go o to prosiła. Jacob opowiadała też, że dla Kieślowskiego montaż był tak ważny, że "Podwójne życie Weroniki" powstało w aż 15 różnych wersjach. Co ciekawe, to nie ona była pierwszym wyborem reżysera przy obsadzaniu tytułowej podwójnej roli - w pierwotnej wersji angaż miała otrzymać Andie McDowell.

Dzień później tłumy widzów przybyły na jedyny polski koncert Irène Jacob, który odbył się na terenie OFF Piotrkowska. Jazzujące brzmienia porwały do tańca publiczność, która oklaskiwała gwiazdę bardzo długo - na tyle, że Irène Jacob bisowała aż trzykrotnie

W poniedziałkowe popołudnie bardzo wielu widzów Transatlantyku wybrało się na Master Class z Richardem N. Gladsteinem, producentem takich filmów jak "Marzyciel", "Pulp Fiction" czy "Nienawistna ósemka" (seans tego ostatniego odbył się zresztą tuż przed spotkaniem). Podczas rozmowy Gladstein zaskoczył widzów, sugerując, że zakończenie "Ósemki" jest dla niego pozytywne, ponieważ w filmie czarni i biali zawierają między sobą rozejm. Opowiadał też, że jego zdaniem Quentin Tarantino jest wyjątkowy na tle innych hollywoodzkich scenarzystów, ponieważ jego teksty nie wymagają nigdy żadnych poprawek - a to w Fabryce Snów rzadkość.

Wtorkowe spotkanie ze światowej sławy montażystą Danem Lebentalem przyciągnęły tłumy do kina Helios Sukcesja. Zajęcia były wsparte przykładami z filmów -- m.in. "Iron Mana", "Sztuki Zrywania", "Z piekła rodem". Podczas rozmowy opowiedział m.in. o początkach swojej kariery (zainteresowany był m.in. muzyką elektroniczną, filmową, samplingiem), o głównych inspiracjach (filmy animowane Warner Bros – perfekcja montażu obrazu i muzyki, film "Amadeusz” – jeden z jego ulubionych przykładów montażu), o różnicach montażowych w filmach akcji a filmach komediowych oraz o specyfice pracy edytora. Zdaniem Lebentala montaż powinien być niewidzialny, jak najlepiej oddawać emocje danej sceny, np. budować napięcie, budzić grozę, przyśpieszać akcję.

We wtorek odbyło się również spotkanie z Sharon Shattuck, reżyserką pokazywanego w ramach sekcji Inna Ameryka filmu "Wszystko od nowa". To biograficzna historia rodziny reżyserki, w której ojciec postanowił nagle ujawnić się ze swoją transpłciowością. Sharon Shattuck początkowo nie chciała sama występować w filmie, odwracać uwagi od jej rodziców, którzy mieli być głównymi bohaterami. Czuła się niekomfortowo. Ale w międzyczasie zaręczyła się i postanowiła, że jej ślub może być kluczowym wydarzeniem w filmie. Niedawno film był wyświetlany w jej mieście rodzinnym i wszystkie bilety się sprzedały – ludzie chcieli poznać odpowiedzi na różne pytania, które sobie zadawali, odkąd rodzina Shattucków przeprowadziła się tam z Chicago.

Case study „Córek dancingu” przeprowadzili w poniedziałek reżyserka Agnieszka Smoczyńska oraz montażysta Jarosław Kamiński. Goście na podstawie wybranych scen i piosenek omówili poszczególne aspekty realizacji filmu. Impulsem do stworzenia musicalu była chęć pokazania zakulisowego świata dancingów, który reżyserka znała z dzieciństwa. Widzowie mogli dowiedzieć się, że ogony filmowych syren ważyły ponad 20 kilogramów. Zdaniem Agnieszki Smoczyńskiej i Jarosława Kamińskiego „Córki dancingu” mają wielu krytyków w Polsce, ponieważ w naszym kraju właściwie nie istnieje kultura musicali.

Ważnym punktem festiwalu była także poniedziałkowa debata na temat kryzysu migracyjnego po seansie zwycięzcy tegorocznego Berlinale, obrazu "Fuocoammare. Ogień na morzu", z udziałem publicysty Dawida Wildsteina,szefowej polskiego oddziału Amnesty International Draginji Nadaždin oraz Sekretarza Generalnego Związku Syryjczyków w Europie Mohidina Mahrusa. Podczas dyskusji Wildstein przyznał, że film jest uczciwy, pokazuje prawdę o braku spójnego systemu pomocy dla ludzi uciekających przed wojną – często są osamotnieni, pozostawieni samym sobie. Mahrus podkreślał znaczenie integracji pomiędzy cudzoziemcami a społeczeństwami, które ich przyjmują. Musimy działać dwukierunkowo – pokazywać imigrantom naszą kulturę, ale również poznawać ich zwyczaje, żeby nie ulegać szkodliwym stereotypom. Natomiast Draginja Nadażdin zauważyła, że szczególnie wśród młodych ludzi słowo „uchodźca” jest źle rozumiane, stało się obelgą. W kryzysie migracyjnym niechlubną rolę odgrywają media: skupiają się na negatywnym przekazie, nie podają kontekstu określonych sytuacji; tymczasem powinny pomagać ludziom w lepszym zrozumieniu otaczającej ich rzeczywistości.

W poniedziałek i wtorek widzowie Transatlantyku obejrzeli także m.in. głośny dokument "Sonita", szokującą "Louisianę", po której odbyła się rozmowa na temat najuboższej części społeczeństwa Stanów Zjednoczonych, polsko-meksykańską koprodukcję "La Habitacion" (połączoną ze spotkaniem z twórcami) czy amerykański thriller "Więzienny eksperyment". Goście Kina Kulinarnego zobaczyli "Amarcord" połączony z kolacją przygotowaną przez Szefa Kuchni Martina Gimeneza Castro oraz "Kwiat wiśni i czerwoną fasolę" z menu Szefa Kuchni Macieja Rosińskiego. Mobilne Kino Skody w poniedziałek zaparkowało w Parku Julianowskim, gdzie wyświetlono "Most szpiegów" zaś we wtorek pojawiło się w Parku Poniatowskiego, wraz z seansem "Happy Go Lucky". W ramach Kina Łóżkowego odbyły się pokazy filmów "I Love You Philip Morris", "O dziewczynie, która wraca nocą sama do domu" i "Na własne ryzyko". Dni tradycyjnie kończyło Silent Disco w Klubie Festiwalowym, mieszczącym się na OFF Piotrkowskiej (kluby Spaleni Słońcem i DOM).

Serwis transatlantyk.org używa plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie. ZAMKNIJ